Muzy

 

MUZY DO WYNAJĘCIA

 

Na scenie stoi stół na nim maszyna do pisania. Przy stole krzesło. Wchodzi facet, przeciąga się ziewa, siada do stołu i pisze chwilę. Mnie i wyrzuca kartki, demonstruje inne objawy niemocy twórczej. Przerywa, znowu pisze kilka słów i rozwala się na krześle.
On i ona stoją z boku sceny. Mogą wyglądać, jak policjanci (płaszcze), ale nie muszą. Działają wg typowego schematu dobrego i złego gliniarza.

Ona - No, rzucaj.

(On rzuca monetą i oboje patrzą na wynik)

Ona - (z satysfakcją) Dziś ty jesteś dobry

On - Rany, jak mi to nie pasuje!

Ona - No dobrze, to ja mogę.

On - Ja cię po prostu ozłocę.

(Wchodzą, a on od razu wrzeszczy Autorowi do ucha)

On - Wstawaj!

Autor - (ocyka się) Jezuu, to napad? Ja tu nic nie mam, weźcie maszynę, jeśli chcecie i ... i papier.

On - (energicznie sadza Autora na krześle, ryczy) Stul mordę! Natchnienie przyszło!

Autor - My się znamy? Kim wy jesteście?

Ona - My? Muzy do wynajęcia. Ja jestem twoją Kaliope. A on ...

On - Nie chcesz wiedzieć.

Autor - Przecież muzy nie istnieją!

On - (podchodzi i wyciska mu syfona) Nadal tak uważasz?

Autor - (trzymając się za nos) Może ty tak, ale muza, jeśli pominąć grecką mitologię, to przecież tylko przenośnia, tak? Natchnienie? Talent? Fizycznie przecież muz nie ma?

On - Ja mogę być talent. Pasuje mi.

Ona - (podchodzi i całuje go w czoło) Nadal nie istnieję?

On - (wyciska mu syfona) A to, żeby Ci się w głowie nie przewróciło.

Autor - Dobrze, kimkolwiek jesteście. Czemu właśnie mi się ukazaliście?

Ona - Bo mamy zlecenie na ciebie. Kochanie.

On - Słuchaj, dupku, jest piąta rano, a Ty się kładziesz?

Ona - Czy wiesz, że Dostojewski wstawał codziennie rano o piątej, pisał cztery godziny, jadł śniadanie i znowu pisał cztery godziny?

On - I tak napisał "Zbrodnię i karę".

Autor - No dobrze, ale czego chcecie ode mnie?

Ona - Chcemy, żebyś napisał dzieło swego życia.

On - (ryczy) I napiszesz!

Autor - Nie idzie mi!

On - Pójdzie! Pobiegnie!!! (lepa)

Autor - Wy się spodziewacie, że można coś osiągnąć w ten sposób?

On - (do niej) Pamiętasz, Dostojewski też pytał.

Autor - To byliście Wy?

Ona - My. A konkretnie - on.

Autor - Ale ja nie chcę pisać takich rzeczy.

On - (szuka czegoś w torbie, wyjmuje kombinerki) Dostojewski też nie chciał. (Zagląda w kartkę) Co tam masz? "Klaudia siedziała zamyślona..." Syf malaria i popłuczyny. Ale od tego zaczniemy. Zamyślona i co dalej?

Autor - Nie wiem.

On - (ściska palec w kombinerkach) Zamyślona i?!...

Autor - Aaa! Wtem wstała i wolnym krokiem podeszła do oknaaaa!!!

On - Tyle zachodu, żeby takie gówno wycisnąć. I co dalej?

Autor - Nie wiem.

On - Idę po imadło. (wychodzi)

Ona - Bolało? Jest za brutalny. Ale nie umiem go powstrzymać. Palisz? (podaje mu papierosa, patrzy uważnie) No, podeszła do okna i co...

Autor - Nie wiem!

Ona - Lepiej go nie zmuszać, żeby użył tego imadła. Powiesz co dalej i obędzie się bez bólu.

Autor - Ale o czym ja mam pisać?

Ona - Coś Cię cieszy? Opisz to. Coś Cię trapi? Też opisz. Może łyczka?

Autor - Tylko wy mnie trapicie.

On - (wraca, zabiera Autorowi papierosa i gasi) Nie pal, dym szkodzi. Pisz (zapala sobie)

Autor - To mnie natchnij!

On - Nie prowokuj mnie...

Ona - Ostatnio poszedł po sprężarkę i natchnął...

Autor - Nie ugnę się pod przymusem.

On - (bierze się do przykręcania imadła do stołu) Założysz się?

Ona - I chyba lepiej, żebyś się ugiął. Żeromski się nie ugiął.

Autor - Co chcecie od Żeromskiego? Jest w lekturach szkolnych.

On - Dobrze, Żukrowski się nie ugiął, żeby pozostać przy tych na "Ż". Daj no rękę.

Autor - Nieee, poczekajcie, poczekajcie. Mówicie, że jesteście do wynajęcia? Ale ja was przecież nie wynajmowałem. To jakaś pomyłka.

Ona - Nie ma mowy o pomyłce.

On - Każdy klient, który skorzysta z naszych usług, może po promocyjnej cenie wykupić usługi dla znajomego. I ty właśnie jesteś takim znajomym.

Autor - Czyim?

Ona - Nie możemy powiedzieć.

Autor - (godzi się) Dobrze, będę pisał, ale jak skończę zapłacę za Marciniaka. To kompletne beztalencie, imadeł wam nie wystarczy.

On - Bez obawy. Marciniak to samo o tobie powiedział.

(Autor bierze się do pisania)

 

KONIEC

 

Autor - Krzysztof Kołaczkowski

 

 

 

 

 

stronę opracowali: Aśka Kołaczkowska i Michał Włodarczyk