OPERACJA TRUDNA JEST
Chirurg - Słuchaj, naprawdę, znakomity film widziałem, genialny. Kurczę, ale film, ale! Hmmmm, ale czad, hmmm...
Doktor - A o czym?
Chirurg - Nie pamietam. Ale to film, którego się nie zapomina. Coś, że facet, coś jakoś tak wiesz, tu, tam, tego i nagle nie tego, tu wiesz, ale nie, wiesz, on niby że ten, niby ze nie ten tego, i ni stąd ni zowąd facet wiesz, jakoś tak nie ten...
Doktor - Aaa czekaj, to ja widziałem!
Chirurg - No nie? Magia kina. A'propose magii, Leszek, słuchaj, mam dzisiaj trudny zabieg. Powiedz, czy zawsze się pod narkozą robi?
Doktor - Nawet nie wiem wiesz?
Chirurg - Cholera, mam pacjenta z wrzodami, można by je wyciąć ale nie wiem jak.
Doktor - Jak operacja to trzeba rozciąć gdzieś... czymś. I tam będą takie mokre rzeczy... to jakoś to wytrzymasz, musisz część wyjąć... czekaj, większość zostaw a tego wrzoda wyjmij... aaaa jakoś się rozejrzysz.
Chirurg - Mówisz?
Doktor - No.
Chirurg - O rany, ale mam dosyć tych operacji. Nigdy mi się nie udaje. Większość czasu spędzam w areszcie.
Doktor - To może pod narkozą...
Pielęgniarka - Panowie, mam problem. Mam imieniny.
Oni - Wszystkiego najlepszego.
Pielęgniarka - Nie nie. Nie o to chodzi. Robię przyjęcie ale gdybym chciała zaprosić wszystkich to nie dam rady. Co radzicie? Zaprosić tylko ludzi czy tylko rodzinę?
Chirurg - Rodzinę.
Pielęgniarka - A jak się tu obrażą? Wiesiek, Henryk, doktor Kalinowski na pewno się obrazi. Kiedyś się strasznie obraził, że nie chciał zacząć operacji. Musiałam mu oddać moją łapówkę.
Chirurg - A już się człowiek przywiązał nie?
Pielęgniarka - Nooo.
Doktor - Zaproś tylko nas, a my powiemy, że nie robisz w tym roku przyjęcia.
Pielęgniarka - No dobra. Hej. (odchodzi) Aha, (skrobie się po głowie) ale po co tu przylazłam? Ja tu po coś przylazłam. Coś chciałam... Aaa, pacjent spod czwórki ma zapaść. (wychodzi) Chirurg - Co robić?
Doktor - Bracie ty tam idź. Rób dużo hałasu, zamieszania i paniki, głównie krzycz i biegaj. W takim bałaganie nikt nie zauważy agonii.
Chirurg - (idzie i krzyczy na korytarzu: "Gdzie apteczka! Dajcie apteczkę! Tu trzeba doktora, ludzie!!! Nosze!!! Dajcie więcej noszy!" Wraca smutny)
Doktor - I co?
Chirurg - Idę do aresztu. Tuuuu, bliziutko. Stąd mam bliżej. A z domu musiałbym taksówkę brać.
Doktor - Ale co? Ktoś się zorientował?
Chirurg - Nie, nikt. Ale etyka lekarska.
Doktor - No tak. Etyka.
Chirurg - To cześć. (wychodzi) Masz jeszcze operację?
Doktor - Tak, zaraz do ciebie dołączę.
KONIEC
Autor - Joanna Kołaczkowska

stronę opracowali: Aśka Kołaczkowska i Michał Włodarczyk