CHOLERNE ŻYCIE

 

(bardzo zamaszyście grany – bez uzasadnień, od jednego krańca sceny na drugi, od kładzenia się na podłodze do stawania na krześle)
(w trakcie mikrofony do których mówi przestają działać, albo przerywają więc on przechodzi do innych, zaczyna się bawić kabelkiem przy mikrofonie – to działa na zmianę, działa mikrofon to gaśnie światło i odwrotnie – natomiast wszyscy inni którzy mówią mają mikrofony w porządku)


PIERDOŁA - Mam już dosyć życia w życiu. Cholerna pomyłka! Jakbym wiedział, że tak wygląda życie to bym został w domu.
Najchętniej to bym gdzieś wyjechał do dżungli i zamieszkał w szałasie z jakąśś dzikuską. Czemu ja wam to mówię?! Powiedziałbym to żonie, to przynajmniej by się tydzień nie odzywała.
Moje życie to piekło. Codziennie przychodzi do mnie diabeł pożyczyć smoły. Chyba, że jest teściowa, to się boi.
Co ja komu zrobiłem złego?! Czy ja oplułem listonosza?! Czy ja kopnąłem kota?! Kota oplułem. Ale żeby za to mieć piekło w życiu? Kurczę!
KOLEGA - (wchodzi i porządkuje) I tak ci nie idzie, to poustawiam krzesła w tym czasie…
PIERDOŁA - O Boże, czy nie mogłem się urodzić krzakiem porzeczek?! Nie musiałbym wychowywać nastoletniej córki, której się wydaje, że żołnierze są cholernie seksowni. I żeby ich zdobyć trzeba im kupować whisky. Mnie nikt tak nie zdobywał a każda mnie miała. Ale czemu akurat najbrzydsza się uparła, żebym się z nią ożenił?!
NASTĘPNY - (wchodzi i poprawia statywy)
INNI - (przechodzą przez scenę, przenoszą coś, ogólnie niewiele się przejmują opowiadającym)
PIERDOŁA - Żeby coś mi się udało w życiu! Żeby chociaż pies mnie rozumiał. Ale on trzyma z córką. Ze ścianą sobie mogę pogadać. Chociaż i tak jej się tapeta marszczy, tyle, że nie może zwiać. Nie mam kolegów, nie mam samochodu, nie mam pieniędzy. Jestem za to przymuszany przez żonę do uczuć niższych. Bym wolał świat ratować, chronić ginące gatunki, walczyć z głodem a muszę spełniać obowiązki małżeńskie. Kiedyś żonie powiem prawdę o niej. Napiszę. Wszystko jest do kitu.
(do sprzątających) Jeszcze nie doszedłem do połowy.
KOLEGA - (ugodowo) Dobrze, dobrze…
PIERDOŁA - Czemu mnie to spotyka?! Zawsze kiedy wychodzę z domu to pada, a kiedy pada to wracam. Raz! Raz było słońce. Szedłem jak głupi w kaloszach i pelerynie ale było fajnie. Najgorszy śnieg z deszczem, albo deszcz z gradem. Albo grad z teściową.
Zafajdane życie! W życiu miałem 2 pasje: połykanie ogni i pranie skarpet. I okazało się, że jestem uczulony na ogień, od ognia dostaję bąbli. Więc musiałem zrezygnować. A gdy zostałem zmuszony do mycia nóg, pranie skarpet już nie sprawia takiej przyjemności. Nagle okazało się, że nie mam hobby.
Nienawidzę mojego życia. I ono na pewno mnie. Bo czemu by mi to robiło?!
(sprzątający już nie mają co robić to stoją i patrzą już wymownie)
PIERDOŁA - To bardzo przykre obudzić się rano i stwierdzić, że się ma życie do kitu. A ja się budzę codziennie! Od czterdziestu siedmiu lat! Taki niedźwiedź to się raz zbudzi na wiosnę, złapie doła i do lata mu przejdzie. A mi nieee! Dla mnie całe życie jest marzec.
No co się gapicie? Wiem, że jestem pierdołą. Ale chciałem się wygadać. Jak pierdole w życiu ciężko. Wiem jak to zabrzmiało. Ale nie przekląłem.

 

KONIEC


Autor - Władysław Sikora

 

 

 

stronę opracowali: Aśka Kołaczkowska i Michał Włodarczyk