
WYKRESY
(manipulacja emocjami)
Mąż - Kochanie, wróciłem z pracy.
Żona - O, później niż zwykle.
Mąż - Wyskoczyłem z kolegą na piwko.
Żona - Aha.
Mąż - Co to znaczy "aha"?
Żona - Że wyskoczyłeś z kolegą na piwko.
Mąż - To już nie można wyskoczyć z kolegą na piwko?
Żona - A czy ja coś powiedziałam?
Mąż - Dlaczego podnosisz głos?
Żona - Nie podnoszę.
Mąż - Jak nie jak podnosisz? Przecież słyszałem.
Żona - Nie, o matko... ja tylko się zapytałam czy ja coś powiedziałam?.
Mąż - No i ja umiem wyczuć złe emocje. Jesteś agresywna.
Żona - Ja?! Nie jestem agresywna!
Mąż - Jak ktoś jest agresywny to mówi właśnie tak jak ty.
Żona - Czyli jak?
Mąż - Tak intonuje. Powiedziałaś: (naśladuje ją) Nie jestem agresywna!
Żona - No i?
Mąż - I akcent postawiłaś na "jestem". Skoczyły ci nerwy.
Żona - Dlaczego zaraz nerwy?
Mąż - Przepraszam cię bardzo, czytałem wszystko o nerwach to wiem kiedy skaczą.
Żona - Nic mi nie skoczyło.
Mąż - Powiedziałaś "nie_ jestem_ agresywna" i tu (rysuje, w kieszeni ma mazaki) przy "jestem" zrobiłaś taką amplitudę, bo skoczyły ci nerwy.
Żona - Nie, bo tu (pokazuje i rysuje tak jak wg, niej być powinno) skoczyło przy "nie", bo chciałam się bronić, czułam, że mnie (płacze) nie rozumiesz...
Mąż - "Czułam, że mnie nie rozumiesz". Proszę (rysuje) znów amplituda!.
Żona - To paranoja!
Mąż - (rysuje) Nie poznaję cię. Nie taką Halinkę znałem. Agresja i emocje na wierzchu. Nie tak miało być. Nie tak. (leci po karton i wyjmuje harmonijkę ze sklejonych kartek) Ja tu mam wykres całego naszego małżeństwa. Proszę, wczoraj: amplituda amplituda!...
Żona - Przecież miałam katar i to chyba są kichnięcia.
Mąż - Przepraszam cię bardzo, czytałem wszystko o amplitudach więc się nie tłumacz katarem.
Żona - Nie zniosę tego!!
Mąż - Oho! (dorysowuje bez komentarza)
Żona - Przestań!!!
Mąż - (dorysowuje)
Żona - To jest chore!!!!
Mąż - (dorysowuje) Przestań na chwile mówić... (biegnie po nową kartkę, wraca) No co tak milczysz, już możesz...
Żona - (podchodzi w milczeniu i spokojnie dorysowuje amplitudy) To jest to co o tobie myślę.
Mąż - Po tym co tu widzę nie mogę zostać w tym domu. Domu, w którym agresja i napaści są na
porządku dziennym. Odchodzę! (odchodzi kawałek i stoi) Już prawie wyszedłem. To ostatnia
chwila żeby mnie prosić!
Żona - (bez żadnych akcentów) Niedoczekanie twoje podły sadysto.
Mąż - Halinko, wiesz co to jest? Czytałem wszystko o manipulacji emocjami...
Żona - Czytałeś też wszystko o podróżowaniu, a byłeś tylko w Obornikach Śląskich.
KONIEC
Autor - Joanna Kołaczkowska

stronę opracowali: Aśka Kołaczkowska i Michał Włodarczyk